Oprocentowanie w bankach zostanie niskie. Rada Polityki Pieniężnej ogłosiła decyzję

Raty kredytów w dużej mierze zależą od stawek ustalanych przez RPP.Fot. Stefan Maszewski / East News

Raty kredytów w dużej mierze zależą od stawek ustalanych przez RPP.

Spłacający kredyty chwilowo mogą odetchnąć z ulgą, ale za kilkanaście miesięcy płacone przez nich raty mogą być wyższe. RPP zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych na rekordowo niskim poziomie. Główna stawka w wysokości 1,5 proc. utrzymuje się bez zmian już od 33 miesięcy.

Zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów, główna stawka oprocentowania w Narodowym Banku Polskim, ustalana przez specjalnie powołaną do tego Radę Polityki Pieniężnej, pozostała na rekordowo niskim poziomie. Od marca 2015 roku wynosi 1,5 proc. Stopa depozytów to zaledwie 0,5 proc., a stopa lombardowa (kredytowa) 2,5 proc.

Te wartości obowiązują banki komercyjne, które w NBP lokują wolne środki lub pożyczają pieniądze według potrzeb. Ma to jednak bezpośrednie przełożenie na ofertę dla klientów. Utrzymanie dotychczasowych poziomów stóp procentowych oznacza, że raty kredytów nie powinny wzrosnąć. A jest to w interesie ponad 15 mln Polaków, którzy posiadają kredyty.

Łączna wartość wszystkich zobowiązań Polaków z tytułu kredytów na koniec ubiegłego roku wynosiła 576 mld zł. To tyle, ile wynosi koszt budowy 10 elektrowni atomowych lub 10 nowych linii metra w Warszawie. Z wyliczeń analityków Open Finance wynika, że dzięki rekordowo niskim stopom procentowym oszczędzamy na kredytach mieszkaniowych około 7,6 mld zł rocznie (w porównaniu z tym, ile płacilibyśmy kilka lat temu, gdy stawki były dużo wyższe).

Jednak korzystny dla kredytobiorców stan nie będzie trwał wiecznie. Szczególnie, że ceny w Polsce rosną najszybciej od 2012 roku, a głównym zadaniem RPP jest właśnie dbanie o stabilny poziom inflacji. Podwyżki może powstrzymać podniesienie poziomu stóp procentowych.

Wzrost stóp procentowych. Bomba kredytowa gorsza od franków?


– W tych okolicznościach poważna dyskusja o podwyżce stóp wydawałaby się uzasadniona, jednak oczekujemy, że zapewnienie utrzymania stóp na niezmienionym poziomie do końca 2018 zostanie podtrzymane i ewentualnie będzie ewoluować w przyszłym roku – ocenia Przemysław Kwiecień, główny ekonomista Domu Maklerskiego XTB.

Ekspert przywołuje tu słowa Adama Glapińskiego – prezesa NBP i przewodniczącego RPP, który wielokrotnie powtarzał, że nie ma potrzeby podwyższania stóp procentowych w przyszłym roku.

– Faktem jest, że wzrost inflacji ma charakter w dużym stopniu przejściowy i wynika ze wzrostu cen paliw i żywności. Jeśli popatrzeć na kategorie, na które faktyczny wpływ mają kupujący, presja inflacyjna nadal pozostaje w zasadzie nieobecna – podkreśla Kwiecień.

Ekonomista wskazuje jednak, że RPP powinna działać z pewnym wyprzedzeniem, tak jak zachowuje się choćby amerykański bank centralny (odpowiednik naszego NBP).

– Taką strategię zdaje się popierać 4 z 10 członków RPP, którzy ostatnio przychylali się podwyżkom stóp procentowych w 2018 roku i to nawet w pierwszych miesiącach – wskazuje Mirosław Budzicki, analityk PKO BP.

Ekspert wskazuje, że od ostatniego posiedzenia rady właściwie wszystkie odczyty miesięcznych danych makroekonomicznych zaskoczyły bardzo mocno na plus, co potwierdza dobrą koniunkturę również w czwartym kwartale 2017 roku.

– Podczas, gdy jeszcze niedawno rynek wyceniał w pełni podwyżkę stóp o 0,25 pkt proc. w czwartym kwartale 2018, to teraz już zakłada, że dojdzie do niej w trzecim kwartale z prawdopodobieństwem przekraczającym 50 proc. – zauważa ekspert PKO BP.

Im szybsze podwyżki stóp procentowych tym gorzej dla kredytobiorców, bo będą płacić więcej. Z drugiej strony są jednak oszczędzający, dla których obecne oprocentowanie lokat czy kont oszczędnościowych w większości jest niższe niż tempo wzrostu cen, na czym realnie tracą. Dla nich szybsze działania RPP w kierunku podnoszenia stóp byłyby na rękę.

Money.pl

Justyna Olcha Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *